poniedziałek, 19 października 2015

Dynamika motywacji, czyli o tym jak dowieźć zajebistość z początku sezonu do samej mety.

Czekasz kilka miesięcy na to, żeby móc znów trenować po przerwie. Wszystko masz zaplanowane, czekasz tylko na godzinę zero, kiedy będziesz mógł odpalić maszynę. Dokładnie wiesz, co i jak zrobisz. Jesteś jedną chodzącą motywacją.

Odpalasz plan i ruszasz.  Odhaczasz trening za treningiem. Odnajdujesz drogę do siłowni, albo robisz salę z salonu, który jest teraz zagracony całym sprzętem, jaki udało Ci się nazbierać. Grzecznie się rozciągasz, dobrze jesz.   Jesteś jak Ferrari, które osiąga 100 km/h w 3,6 sekundy, czy ile tam. Jesteś po prostu zajebisty. Jesteś na motywacyjnym haju. Ale ten stan nie trwa wiecznie. Kończy się nagle, zupełnie jak zajebisty sen, z którego budzisz się tuż przed przecięciem wstęgi zwycięzcy w wymarzonych zawodach.  W pewnym momencie stracisz czujność, coś się wydarzy, chuj bombki strzeli i choinki nie będzie. Nie mam mowy, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Im  zaakceptujesz ten stan,  tym większe masz szanse dowieźć swą zajebistość na wymarzony start i dalej do mety.  

Każdy niezrobiony trening, każde wyłączenie budzika i nakrycie głowy kołdrą, każdy raz kiedy odpuszczasz , nawet wtedy kiedy zmuszony jesteś to zrobić, wbija gwóźdź do trumny motywacji. Bez motywacji nie ma realizacji planu, bez planu nie ma motywacji. Koło się zamyka.

Jak nie stracić motywacji, kiedy nie wszystko idzie zajebiście?

Przyjmij do wiadomości, że motywacja jest procesem, który posiada swoją  naturalną dynamikę, nie da się jej utrzymać stale na tym samym poziomie bez angażowania dodatkowych bodźców. Tak twierdzi w książce "Słomiana motywacja" Rafał Krasicki. Do mnie to spojrzenie przemawia.






1-2: Gwałtowny wzrost motywacji i rozpoczęcie działań – tutaj teraz jesteś
2-3: Utrzymanie stanu wysokiej motywacji i efektywności działań
3-4: Niezauważalny spadek motywacji i efektywności działań
4-5: Niezauważalny spadek motywacji i efektywności działań
5-6: Próba powrotu do poprzedniej korzystnej sytuacji
6-7: Wygaśnięcie motywacji i zaniechanie działań – tutaj nie chcesz być


Co zrobić, aby uniknąć ostatniego punktu?

Określ z góry jak sobie poradzisz ze spadkiem motywacji – nie, nie jest to defetyzm.  Jeśli potraktujesz motywację jako proces, potraktujesz spadek motywacji i zaangażowania jako jego naturalny etap, a nie własną porażkę. Znacznie łatwiej i szybciej będziesz w stanie wzniecić w sobie początkową energię do działania.

Pozwól sobie na bycie niedoskonałym – unikniesz frustracji z niewykonanego zadania. Paradoksalnie, często moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że odpuściłeś, wcale nie powoduje, że bierzesz się do roboty. Wręcz przeciwnie. Czujesz, że zawiodłeś sam siebie, swoje cele, co wpływa na Ciebie demotywująco. Tracisz zapał do roboty. To jak z byciem na diecie, można sobie świadomie pozwolić na kostkę czekolady, żeby nie zwariować, albo można po jej zjedzeniu wmówić sobie, że teraz to już całe chudnięcie szlag trafił i wtrąbić całą tabliczkę… Oswojenie się z myślą, że błędy się pojawią może zwiększać motywację i zaangażowanie w dążeniu do celu, a to dlatego negatywne sytuacje których się spodziewamy mają znacznie mniej destrukcyjny wpływ na nasze zaangażowanie.

Przyjmij już teraz do wiadomości, że Twój plan może ulec zmianie – lepiej być  przygotowanym na zmiany, tak aby nie tracić czasu na frustrowanie się, kiedy nadejdzie potrzeba ich wprowadzenia. Zmiany same w sobie są wystarczająco stresogenne. Nikt ich nie lubi, ale pamiętaj, że jeśli są potrzebne to zawsze wychodzą na dobre. Nie ma sensu iść w zaparte z treningiem, który jest za mocny i nie przynosi efektów. Nie ma sensu na siłę odrabiać sesji treningowych, które zostały opuszczone. Lepiej pogodzić się z myślą, że nie wykonasz planu w 100%, przeanalizować, zadziałać, niż jojczeć,  że znów się nie udało. Że znów zabrakło sił i motywacji. Że znów się coś spartoliło. Trzeba spojrzeć w lustro, prosto w twarz powiedzieć sobie co nie wyszło i ustalić nowy plan. Im szybciej tym lepiej.

Ustal jeden główny cel, pamiętaj dokąd zmierzasz i dlaczego wszystko to robisz, dlaczego w Twoim życiu przez najbliższych kilka miesięcy pojawią się poświęcenia i wiele wyrzeczeń. I nigdy o nim nie zapominaj! Zapisz na każdej stronie kalendarzu, ustaw tło pulpitu i powitanie w telefonie. Niech Cię bije po oczach, niech nawet wyskakuje z lodówki. Codziennie będą nękać Cię pokusy, żeby rzucić to wszystko w diabły. Pokusy są groźne, pokusy to zło, wiążą się z nimi natychmiastowe przyjemności, a korzyści z naszej samokontroli i dążenia do celu nie dość, że są odległe to w dodatku wcale nie takie pewne.

Trudności traktuj jako wyzwanie, a za każdym razem kiedy je pokonasz  będziesz czuł się jak zwycięzca. Tak mam zamiar się czuć jutro rano, kiedy wstanę o 5:30. Amen.


Źródła:
R. Krasicki: "Słomiana motywacja"

6 komentarzy:

  1. Ala, dzięki za ten tekst. O wyznaczaniu ambitnego celu można przeczytać na co drugim blogu, ale zazwyczaj temat wyczerpuje się po opisaniu metody SMART. Wydaje mi się, że jako pierwsza poruszyłaś temat radzenia sobie z rzeczywistością i utrzymania motywacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale to nie wystarcza, zgłębiam więc temat, bo u mnie akurat motywacja lubi kuleć i muszę ciągle szukać nowych bodźców.

      Usuń
  2. Świetny tekst. Cel mam, teraz przygotuję się na wszelkie spadki motywacji. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby było ich jak najmniej, trzymam kciuki :)

      Usuń
  3. Coś czuję, że nie raz jeszcze wrócę do tego posta... Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Ja znając siebie, też będę do niego wracać ;)

      Usuń