Dlaczego moja życiówka na dychę
miała 5 lat? Dobre pytanie.
Zachłysnęłam się górami. W górach
jest najlepiej, bez dwóch zdań. W górach jest wszystko co kocham. W górach mam
swoje momenty, mam swoje ultra. W górach jest wyjątkowo. Dają siłę, dają wiarę,
dają oddech. Pozwalają na przekraczanie granic. Ilość marzeń, planów i pomysłów
na siebie w górach rośnie. Góry dały mi już wiele i pewnie mogą dać jeszcze
więcej. W życiu bym nie przypuszczała, że wejdę sama do ciemnego lasu. W życiu.
W życiu bym nie uwierzyła, że jestem w stanie napierać w wichurze, upale,
śniegu po kolana, deszczu, ciemną nocą, czasem zamykając metę i się nie poddać.
W życiu. W życiu nie posądziłabym siebie o siłę, kiedy wszystko się wali, by
walczyć do końca. Zawsze do końca. A jednak.
Jeśli byłabym rybą, góry byłyby moją
wodą.
Na horyzoncie rysują się miękko
marzenia, pomysły i plany. Nie na dziś, nie na jutro, nie na ten rok, ale
zrobię co trzeba, żeby je zrealizować. Nawet jeśli oznacza to pozbycie się
odrazy do szybkiego biegania. Taka oto historia. Poza tym Ktoś rzucił mi
wyzwanie 45 minut. Ja nie pobiegnę?
![]() |
Walka o każdy krok finiszu. Fot. Napędzany Kebabem - Cezary biega, pisze, je. |